Szanowni Klienci w zwiazku z zawieszeniem działalności, sklep HatHouse.pl wstrzymuje sprzedaż do odwołania.

Florencja, Włochy – Czerwiec 2015

Tomek Dąbkowski (HatHouse.pl): Więc jesteś Włoszką z Sardynii. Słyszałem, że ludzie mieszkający na Sardynii mówią własnym językiem.

Stefania Premoli: Jesteśmy Włochami, ale też chcielibyśmy być niezależni…Na tą chwilę, to są tylko marzenia! Mówimy po sardyńsku. Ostatnio język ten zaczął być nauczany w szkołach podstawowych. Nasze lokalne władze, zaczęły traktować ten język również bardziej oficjalnie.

TD: Już wiem że masz sklep z kapeluszami…..

SP: Mam mały sklep (38m2) w Sassari na północy Sardynii. Mieści się on na starówce, gdzie nie jeżdżą samochody. Na ulicach widać tylko pieszych. Bez hałasu i zanieczyszczeń! (Via Luigi Luzzatti 5 – 07100 Sassari)

TD: Miejsce jak się zdaje atrakcyjne dla turystów.

SP: Tak jest. Co więcej…mój sklep funkcjonuje ponad sto lat!

TD: No proszę! I od początku należy do twojej rodziny?

SP: Nie, moi rodzice, Michele i Liliana przejęli sklep w 1987 roku. Prowadzili ten biznes przez 20 lat.

TD: To skąd wiesz, że sklep ma ponad sto lat?

SP: Znalazłam dokumenty które na to wskazują. Pierwsza licencja datowana na rok 1936 i trochę starych reklam z gazet z tamtego okresu. Nie było łatwo to wszystko zebrać. Większość poprzednich właścicieli już nie żyje.

TD: Ale to niesamowite, że spróbowałaś i Ci się to udało.

SP: A to dlatego, że starałam się o rejestracje mojego sklepu jako tzw. „historycznego” w naszym regionie. Do otrzymania takiego tytułu musiałam zebrać te wszystkie dowody dla naszych lokalnych władz….Kilka lat temu każdy region we Włoszech zaczął zbierać informacje o wszystkich sklepach, które istnieją ponad 50 lat. Wszystko po to by chronić tzw. dziedzictwo kulturowe. By móc zarejestrować swój sklep trzeba było spełnić szereg wymogów…

TD:  Ale czy przez to, że masz teraz „sklep historyczny” otrzymujesz jakieś dodatkowe korzyści? Na przykład niższe koszty prowadzenia sklepu?

SP: To zależy. Możesz pożyczyć pieniądze na niższy procent jeżeli zamierzasz przeprowadzić renowacje sklepu lub chcesz zakupić dodatkowy sprzęt. W zeszły roku kupiłam elektryczne bramki!…No i mam specjalną plakietkę za szybą „Historyczny Sklep”.

TD: Sto lat brzmi niesamowicie. Pewnie wszyscy w Sassari znają bardzo dobrze twój sklep.

SP: Nie tylko w Sassari. Mam klientów z całej wyspy i z pozostałej części Włoch. Oczywiście odiwedzją mnie też turyści, którzy przyjechali na Sardynię. Sklep jest w samym centrum miasta. Z dala od wielkich centrów handlowych…

TD: Naprawdę macie centra handlowe? Myślałem, że one nie istnieją we Włoszech.

SP: Tu jest bardzo dużo tych „potworów”! Ludzie chodzą tam, ponieważ mają duże darmowe parkingi. Jest tam ciepło zimą i przyjemnie chłodno latem… Ale nie znajdą tam takiego drugiego sklepu jak mój! Jestem przeciwko takiej filozofii prowadzenia handlu jaki reprezentują te „potwory” bez duszy… To były inne czasy, kiedy moi rodzice prowadzili ten biznes. Wszystko było łatwiejsze i nie było tyle tych centrów handlowych w Sassari co dzisiaj. To politycy zezwolili na powstawanie tych wielkich centrów handlowych. Stare obszary przemysłowe zostały zmienione na handlowe. Zaczęły konkurować z małymi sklepami z centrum miasta. Wcześniej ludzie mieszkający na obrzeżach miasta przyjeżdżali do centrum na zakupy. Dzisiaj jadą bezpośrednio do tych galerii.

TD: A nie myślałaś by przenieść się do jednego z tych centrów?

SP: Miałam nawet propozycje otwarcia takiego sklepu. Są przecież zalety. Dużo ludzi, potencjalnych klientów. Może jestem szalona, bo mógłby to być dobry biznes dla mnie, ale wolę zostać w moim małym sklepie w centrum miasta. Mimo wszystko wolę pozostać wolna. W centrach masz narzucone godziny otwarcia. Sklep otwarty codziennie. Też w święta. Zero wakacji, zero wypoczynku.

TD: Czyli postanowiłaś zostać gdzie jesteś i zawalczyć o klientów.

SP: Tak, ale też nie konkuruje z tymi centrami bezpośrednio. Gdybym do tego tak podeszła, przegrałabym na samym początku. U mnie klienci nie znajdą tych samych kapeluszy, co w sieciówkach, czy też tych sprzedawanych z ręki na ulicy. U mnie znajdą wysoką jakość i marki których nie kupią gdzie indziej. Zawsze powtarzam moim klientom, żeby pojechali, jeżeli mają taką okazję do Alessandrii, gdzie Borsalino produkuje kapelusze. I żeby zobaczyli wszystko co trzeba po kolei zrobić by stworzyć kapelusz. Ile to trwa. Ile trzeba włożyć pracy. Tak więc oferuje moim klientom jakość, kompetencje, profesjonalizm… Wiem co sprzedaje i rekomenduje klientom taki kapelusz jaki rzeczywiście potrzebują. Nie sprzedaje po prostu czegoś tam!.. Jestem przeciwko kapitalizmowi! Ważne jest dla mnie, by z ludźmi rozmawiać. Czasami ludzie są tylko ciekawi. Chcą poprzymierzać. I nie chodzi o to by sprzedać ten kapelusz za wszelką cenę. Chodzi o to by budować z ludźmi relacje. Tego ludzie nie znajdą w tych dużych centrach handlowych. Nikt tam się nimi nie przejmuje. U mnie ludzie muszą być zadowoleni z zakupu. Wtedy do mnie wrócą…Więc czasami lepiej jest nie sprzedać.

TD: Widać, że masz duże doświadczenie.

SP: Przejęłam sklep w 2006 roku, kiedy to rodzice zdecydowali o przejściu na emeryturę. Wcześniej pracowałam w biurze. Stała pensja, płatny urlop…ale miałam szefa!

TD: Co robiłaś?

SP: Po skończeniu studiów pracowałam jako księgowa…nudy! To nie było dla mnie. Nie byłam szczęśliwa. Tak więc postanowiłam przejąć biznes. Z całą odpowiedzialnością i zyskami. Nadarzyła się ku temu okazja i to zrobiłam. Myśl o tym, że ktoś obcy mógłby przejąć sklep po rodzicach, była dla mnie nie do zaakceptowania. Zżyłam się z nim. Bywałam w nim od najmłodszych lat. Mam bardzo emocjonalny stosunek do tego sklepu. Wiąże się z nim wiele moich wspomnień z dzieciństwa… Tak więc w 2007 wyremontowałam sklep. Zbudowałam drewnianą antresolę, która wykorzystuje do przechowywania różnych rzeczy. Utrzymałam ten sam styl i atmosferę jaka panowała w sklepie wcześniej. Klasyczne meble kontrastują ze zwariowanymi obrazami na ścianach. Powiesiłam je nad schodami, by zbudować atmosferę i przykryć różne graty (śmiech).

TD: Obrazy są twoje? To znaczy Ty je namalowałaś? (Stefania pokazała nam wcześniej zdjęcia sklepu)

SP: Nie, tak naprawdę to są zdjęcia. Wykonane w RPA i Chile. Zdjęcia graffiti ze ścian i murów. Nie jestem gotowa na to by pokazać własne obrazy. Nawet jeśli uznać je za równe szalone (śmiech). Mój chłopak namawia mnie bym je pokazała w sklepie i stworzyła coś w rodzaju małej galerii…ale ja nie jestem jeszcze na to gotowa.

TD: To może taki mały pokaz, wernisaż  tylko dla przyjaciół. Tak na początek?

SP: Dobry pomysł…ale jeszcze nie teraz.

TD: A te zdjęcia w sklepie nad schodami?

SP: To są zdjęcia związane z ostatnią kampanią Stetsona promującą letnią kolekcję marki między innymi ze mną w roli modelki. Motywem przewodnim tej kolekcji jest podróżowanie. Tak więc zdobyłam starą walizkę, pudełko na kapelusze i aparat fotograficzny. Umieściłam to wszystko w oknie wystawowym.  Zorganizowałam też mały konkurs. Poprosiłam klientów, by przesyłali mi pocztówki ze swoich wakacji. Będzie losowanie. Do wygrania jest kapelusz z nadchodzącej kolekcji zimowej. Tak więc czekam na pocztówki. Dzisiaj już nikt tego prawie nie robi…ale ja jestem trochę staroświecka. Ludzie mogliby oderwać się na chwilę od internetu, telefonów i napisać życzenia na zwykłej kartce. Co jest bardziej poetyckie…Tak poza tą akcja, na ścianach wiszą sławni w kapeluszach (Humphrey Bogart, Cary Grant…). Teraz mam w ramkach zdjęcia z sesji Stetsona do katalogu letniego. W innych ramkach, by było bardziej wakacyjnie.

TD: Widać, że przykładasz wiele uwagi do wyglądu swojego sklepu.

SP: Staram się, by sklep, to jak wygląda, wprowadzał ludzi w dobry nastrój. Noszenie kapeluszy ma w sobie coś szczególnego…Kapelusze są dla starszych i młodych. Dla tych wszystkich, którzy chcą się wyróżnić, mają ciekawą osobowość. Uwielbiam swoje zajecie. Doradzać klientom, to jaki wybrać kapelusz. Myślę, żeby sprzedawać kapelusze musisz być trochę szalony…I kochać kapelusze…Tak myślę. Sklep z kapeluszami jest magicznym miejscem. Ludzie którzy mnie odwiedzają często ulegają urokowi miejsca i tych wszystkich kapeluszy. Nawet Ci którzy z początku są nastawieni sceptycznie.

TD: Powiedziałaś że ludzi trzeba wprowadzić w odpowiedni nastrój….

SP: Kiedyś wszyscy nosili kapelusze, kaszkiety. Widać to między innymi na starych zdjęciach. Dzisiaj wiele osób uważa ze kapelusze są dla starych ludzi. Są nieśmiali i myślą co inni powiedzą jak ich zobaczą w kapeluszu. Mam klientki, które gdy kupią sobie kapelusz zakładają tylko wtedy, kiedy są w podróży poza domem, poza Sardynią. Dzięki marce Stetson możemy pokazać coś nietradycyjnego. Trendy się zmieniają. Młodzi ludzie widzą swoich idoli, muzyków, artystów noszących kapelusze. Przychodzą do mnie i proszą o takie same modele…W społeczeństwie ludzi do siebie tak podobnych, noszenie kapeluszy nas wyróżnia. Sprawia, że stajemy się wyjątkowi. Mam młodych klientów, którzy lubią kapelusze w starym stylu i na odwrót. Każdy znajdzie kapelusz dla siebie.. kwestia zbudowania własnego stylu….To co chciałam przekazać innym to, to by bardziej wyrażali siebie. Jakimi naprawdę są. A nie byli takimi, jakimi chcą ich widzieć inni.

TD: To jaka była twoja reakcja na wieść, ze zostaniesz gwiazdą Stetsona? Byłaś zaskoczona?

SP: Byłam podekscytowana i przerażona jednocześnie. Nigdy nie byłam modelką. Ostrzegałam ludzi ze Stetsona, że nie jestem profesjonalną modelką i że jestem trochę za stara na to. Mam 40 lat… Wysłałam im kilka swoich zdjęć. Też to z moim greckim profilem (no ma się ten nos!). Mimo to wybrali właśnie mnie. To było bardzo fajne doświadczenie. Wszyscy dobrze się bawiliśmy. Na początku byłam trochę zmieszana, ale później się rozkręciłam. Ludzie pracujący przy zdjęciach sprawili że czułam się bardzo komfortowo.

TD: Tą 40-tką to nie ma co się przejmować, to najfajniejszy wiek.

SP: Oczywiście, że tak. No, ale modelki mają po 18.:-)

TD: Wyglądasz na tych zdjęciach bardzo naturalnie.

SP: A to dzięki mojemu chłopakowi. Poprosiłam go by był ze mną podczas tej sesji. Z resztą pojawia się też na niektórych zdjęciach.

TD: Bardzo dziękuje Ci za rozmowę

SP: Ja Tobie też. Wszystkiego dobrego!

 

W lipcu możecie znaleźć Stefanię w Warszawie na ulicy Kruczej :-)

SAMSUNG DIGITAL CAMERA
© 2017 HatHouse.pl all rights reserved Regulamin